Blog
Historia magistra vitae est
Godziemba
153 obserwujących 784 notki 780809 odsłon
Godziemba, 3 stycznia 2011 r.

Wymiana pieniędzy 1950 roku (1)

3364 29 0 A A A

Oszukańcza wymiana pieniędzy w 1950 roku była nie tylko wydarzeniem o dużym znaczeniu gospodarczym, ale również rozwiniętą na szeroką skalę akcją propagandową.

Ogromne inwestycje planu sześcioletniego spowodowały gwałtowny wzrost inflacji oraz napięć na rynku pieniężnym. Jedną z metod zdobycia nowych środków finansowych stała się reforma pieniężna z 28 października 1950 roku. Stare złotówki podlegać miały wymianie na nowe po kursie 3:100 w przypadku cen i płac oraz oszczędności bankowych poniżej 100 tysięcy starych złotych, zaś w stosunku 1:100 dla gotówki. Wszyscy posiadacze gotówki stracili z dnia na dzień 2/3 jej wartości. Podobne straty ponieśli także posiadacze oszczędności powyżej 100 tysięcy złotych, w tym właściciele obligacji państwowej Premiowej Pożyczki Odbudowy Kraju.
 
Od 29 października do 8 listopada 1950 roku był to główny temat komunistycznych gazet, których zadaniem było przede wszystkim kształtować nastroje społeczne. Skoro gazety pełne były informacji o ciągłym wzroście potencjału gospodarczego oraz dobrobytu ludności, należało wyjaśnić społeczeństwu cel wymiany pieniędzy. Minister finansów, Konstanty Dąbrowski, na posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego stwierdził, iż „w wyniku przeprowadzonej reformy walutowej, kraj nasz otrzyma pieniądz wysokowartościowy, w pełni ustabilizowany, oparty o relację do wartości złota. Pieniądz, który będzie sprzyjał stałemu podnoszeniu się realnej wartości płac i zarobków, rozwojowi oszczędności pieniężnych ludności, walce o obniżenie kosztów produkcji, prowadzeniu polityki stopniowego obniżania cen”.
Wtórował mu Wiktor Kłosiewicz, przewodniczący Centralnej Rady Związków Zawodowych, stwierdzając, iż „daleko łatwiej, daleko lepiej będzie spełniał swoje funkcje miernika wartości pełnowartościowy złoty polski, niż dotychczasowa złotówka z okresu bezpośrednio powojennego z roku 1944 i 1945.
 
Prasa z dumą informowała, iż skoro 100 starych złotych równa się teraz 3 nowe złote, to „siła nabywcza nowego złotego jest przeszło 33 razy wyższa od siły nabywczej dotychczasowego złotego”. Było to  oszustwo, biorąc pod uwagę fakt, iż wprowadzenie nowego złotego pozbawiło Polaków dwóch trzecich oszczędności. O wartości nowego pieniądza miało świadczyć też to, iż został on zrównany z rublem, rzekomo najsilniejszą walutą świata. „Nasz złoty zyskał taką samą siłę nabywczą jak rubel – dowodziła z dumą żona robotnika z Rzeszowa, Bronisława Kuczkowa – a wiemy, jak rośnie siła Związku Radzieckiego”.
 
Nie ukrywano bowiem, iż reforma ma za zadanie zbliżyć „nasz” system gospodarczy do modelu sowieckiego. „Sztandar Ludu” przedstawił zdobycze gospodarki sowieckiej, przypominając o trzech reformach walutowych przeprowadzonych w ZSRS w latach 1947-1950, połączonych z obniżką cen, w następstwie których „ludność ZSRR zyskała ogółem sumę 267 miliardów rubli. Wzrósł dzięki temu wydatnie „dobrobyt obywateli radzieckich, którzy kupują obecnie znacznie więcej niż przed wojną tłuszczów, mleka, jaj”. Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co słuszności tych rozwiązań, wspomniano, iż „Polska jest krajem budującym dopiero socjalizm, podczas gdy ZSRR znajduje się na etapie budowy komunizmu. Przykład Związku Radzieckiego wskazuje jednak nasze tendencje rozwojowe, możliwości jakie daje nam w perspektywie dokonana zmiana systemu pieniężnego, albowiem reformy walutowe w państwach rządzonych przez lud są przeprowadzane w interesie ludu”.
 
 
Tekst uchwały rady Ministrów o zmianie systemu pieniężnego zawierał wiele wątków propagandowych, spośród których główny nacisk położono na kwestię walki klasowej. Wymiana była więc wymierzona przede wszystkim przeciwko wrogom klasowym - kułakom i spekulantom. „Elementy spekulacyjne - czytamy w ww. uchwale – i żyjące z wyzysku, wykorzystując trudności okresu powojennego, zdołały nagromadzić wielki zapasy pieniężne (…). Przeprowadzenie reformy walutowej pozbawi elementy spekulacyjne poważnej części nagrabionych przez nie kapitałów i spowoduje niewątpliwie dalsze polepszenie sytuacji rynkowej na korzyść ludności pracującej”. 
W związku z tym prasa podkreślała, iż reforma „wzmacnia politycznie i gospodarczo klasę robotniczą i masy ludowe” kosztem „kułaków” i „spekulantów”. Ten chwyt propagandowy miał w znacznym stopniu osłabić ewentualne niezadowolenie spowodowane reformą oraz wzmocnić poparcie mas ludowych dla walki z „elementami kapitalistycznymi”. „Chłopska Droga” wskazywała, iż „kapitaliści i spekulanci mieli ogromną ilość gotówki i wykupywali co się dało. Zanim towar dotarł do wsi, do gminnej spółdzielni – po drodze kupił go spekulant, aby potem odstąpić chłopu po lichwiarskiej cenie. Przemysł nasz dawał i daje coraz więcej towarów dla zaspokojenia potrzeb. Ale dopóki spekulanci i waluciarze mieli nieograniczoną ilość gotówki, towarów było wciąż mało i mało. (…) Reforma walutowa położy temu kres. Nie ulega wątpliwości, że reforma waluty (…) kolosalnie poprawi stan zaopatrzenia ludności pracującej w towary codziennego użytku.” Jest rzeczą zastanawiającą, jak mała grupka „spekulantów” i „waluciarzy” mogła w tak znacznym stopniu zdestabilizować dostawy na rynek i stanowić tak wielkie zagrożenie dla „rozkwitającej” produkcji przemysłowej?
 
Jak zwykle w takich przypadkach w prasie pojawiły się natychmiast wypowiedzi robotników i chłopów potwierdzające te fakty. Zbigniew Dolas – elektryk, stwierdzał: „Jako robotnik ze złością patrzyłem na handlarki, które poprzednio spekulowały na nas i śmiały się, że przez 10 lat nie pójdą do pracy. Reforma pieniężna przekreśliła ich rachuby”. Zaś Czesław Toniec z powiatu kolbuszowskiego stwierdził, że „państwo ludowe przycisnęło kułaków i nareszcie skończyło się ich panowanie, teraz nie będą już się mądrzyć, bo została im uniemożliwiona droga do grabieży i oszustwa”. Inny robotnik z fabryki „Ursus” cieszył się „na samą myśl o tym, jak muszą wyglądać ci, którzy dusili w domu grube tysiące na cele spekulacyjne. Nareszcie robotnik będzie miał wolniejszy dostęp do towarów wykupywanych przedtem przez ludzi, którzy z pracą w ogóle nic wspólnego nie mieli”. Robotnica zakładów odzieżowych mówiła: „Nareszcie dobraliśmy się do napchanych pieniędzmi kies spekulantów i kapitalistów”. Z kolei chłop „średniak” z Nadarzyna wskazywał, iż „jak zobaczyłem tych kułaków wychodzących z gminy, to coś mi się w głowie przejaśniło. Będzie mniej pieniędzy w obrocie, to i z towarem będzie łatwiej i kolejki się skończą. Ile to materiału wykupił by taki Wenda za te tysiące, które teraz w zębach nam przynosi, a tak to już go nie kupi”. Podanie personaliów autorów ww. wypowiedzi podnosiło rangę ich opinii. Stwarzało iluzję, że każdy obywatel może swobodnie mówić na każdy temat, że ma wpływ na losy państwa. Takie przedstawianie informacji miało ogromną wymowę propagandową dla zdezorientowanych, pozbawionych rzetelnej informacji, ludzi. 
 
Prasa z „Trybuną Ludu” na czele donosiła, że wymiana „przyjęta została przez masy pracujące Polski, a przede wszystkim przez polską klasę robotniczą z głębokim zrozumienie, uznaniem i zadowoleniem”. Opinię tę potwierdzać miały wypowiedzi przedstawicieli „polskiej klasy robotniczej”, drukowane na łamach poszczególnych gazet. Wiesław Chańczak, robotnik Lubelskiej Fabryki Maszyn Rolniczych, stwierdził, że „reforma walutowa jest najlepszym dowodem, ze nasz kraj podnosi się gospodarczo. Każdy robotnik wie, iż rząd dba o nas i właśnie ta reforma to jeszcze jeden krok naszego rządu w kierunku poprawienia bytu klasy robotniczej”. Z kolei Anna Glumiec – studentkach Szkoły Głównej Służby Zagranicznej uznała, iż „nasza waluta będzie mocniejsza na rynkach międzynarodowych, dzięki czemu zyska nasz handel zagraniczny. Cała zresztą gospodarka oprze się na pewnych podstawach, jakie gwarantuje nowa waluta. Ułatwi to nam wykonanie Planu 6-letniego i przyspieszy wzrost dobrobytu mas pracujących”.
 
Nastrój radosnego święta zakłócał jeden istotny szczegół. W wyniku oszukańczej wymiany straty ponosili nie tylko kułacy i spekulanci. Starano się wobec tego pomniejszyć jego znaczenie. „Sztandar Młodych” uczył agitatorów z ZMP, że „każdemu człowiekowi pracy z łatwością wytłumaczysz, że jego niewielkie straty wiążą się z uniemożliwieniem wykupywania masy towarowej, ze znikaniem ogonków przed sklepami”. Wobec postulatów, iż robotnicy i chłopi powinni wymieniać swoje oszczędności w stosunku 3 nowe złote za 100 dotychczasowych, Trybuna Ludu” z jednej strony wskazywała, iż „wówczas reforma nie przyniosłaby skutku ekonomicznego i pozbawiona zostałaby swego najbardziej istotnego celu, pozbawiona zostałaby klasowego ostrza, które uderzyło w spekulantów i wyzyskiwaczy”, z drugiej jednak przyznawała, iż „reforma jest ważna dla nas wszystkich, że trzeba ponieść ofiarę. W niedalekiej przyszłości się to wyrówna. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”.
 
Mimo, iż oszczędności zgromadzone w PKO miały być wymieniane w stosunku 100:3 tylko do kwoty 100.000 (do 500.000 w stosunku 100:2, do 1 000 000 – 100:1,5, a ponad 1 000 000 – 100:1), prasa donosiła, iż wszelkie oszczędności złożone na książeczkach oszczędnościowych będą przeliczane w relacji 100:3. „Reforma walutowa dała dobrą nauczkę tym, którzy gromadzili swoje oszczędności w przysłowiowej „pończosze”. – twierdziła emerytowana nauczycielka – Wkłady oszczędnościowe PKP nie poniosą żadnych strat. Dlatego dziś wpłaciłam to, co posiadam na książeczkę PKO”. Wtórował jej murarz: „Kto miał w PKO pieniądze, temu wynagrodzono zaufanie do państwowych instytucji oszczędnościowych”. Władza komunistyczna nadużyła owego zaufania i kazała jeszcze sobie za to dziękować.
 
„Radość” wyrażana przez „klasę robotniczą” z powodu wprowadzenia reformy walutowej nie mogła ograniczać się tylko do ustnych deklaracji. Jej dowodem miał być wzrost produkcji, podniesienie norm produkcyjnych, przedterminowe wykonanie planów produkcyjnych. „Witając reformę systemu pieniężnego poznańscy robotnicy Klincewicz i Stawiński wyprodukują dodatkowo po 100 par obuwia”, „Pięć nowych spółdzielni produkcyjnych dla powitania reformy” , „Wartami produkcyjnymi wita załoga huty „Ostrowiec” reformę pieniężną”, „W licznych gromadach chłopi wykonują przedterminowo plany dostaw zboża” – to kilka przykładów tytułów artykułów prasowych.
 
Mimo optymistycznych doniesień prasy, znaczna część społeczeństwa obawiała się podwyżki cen artykułów spożywczych i przemysłowych po wprowadzeniu nowej waluty. Wątpliwości tych nie rozwiało przemówienie ministra finansów wydrukowane przez wszystkie gazety, w którym podawał przykłady, że ceny wszystkich towarów przed wymianą będą równe cenom po przeliczeniu na nowe złote. „Chłopska droga” opublikowała artykuł, którego bohaterka, obywatelka Jastrzębska, po sprzedaniu zakontraktowanego żyta w spółdzielni udała się na zakupy. Po ich zakończeniu stwierdziła dobitnie, iż w nowych złotych zapłaciła równowartość sumy swych wcześniejszych zakupów. Jej sąsiad potwierdził to dowodząc, że „nam małorolnym i średniorolnym chłopom o towar będzie łatwiej”.
 
Gazety z entuzjazmem donosiły także, iż w trosce o dobro całego narodu, wzrosły ceny alkoholi. W tekście uchwały Rady Ministrów wspomniano, iż ceny wódki podwyższono w celu „położenia tamy szkodliwemu wzrostowi alkoholizmu, w trosce o zdrowie ludności oraz dla uniknięcia szkód materialnych i demoralizacji jaką pociąga za sobą nałóg pijaństwa”.
 
Prasa natychmiast przytoczyła „głosy ludzi pracy” popierających tę decyzje rządu. „Myślę że wszystkie kobiety, – twierdziła mieszkanka wsi – żony i matki cieszą się z tego mądrego zarządzenia władzy ludowej. Bo wreszcie ukróci się plagę pijaństwa na wsi, która szerzyła się głownie i dlatego, że wódka była tania. (…) Wierzę, ze z pomocą partii i władz rządowych uda nam się powoli odciągnąć naszych mężów od tego paskudnego nałogu”.
 
Reforma walutowa przeprowadzona w „interesie ludu” stwarzała znakomitą okazję do totalnej krytyki państw zachodnich. „Sztandar Ludu” donosił, iż przeprowadzona w 1949 roku dewaluacja walut państw europejskich „przyniosła monopolistom amerykańskim olbrzymie korzyści, umożliwiające im wykupywanie za bezcen przemysłu krajów kapitalistycznych i ich kolonii”, a „masy pracujące tych krajów spychane są systematycznie na dno nędzy, mimo szumnej reklamy o <uzdrowieniu gospodarczym> jako towarzyszyła narodzinom planu Marshalla i mimo lansowania później nadziei, związanej z reformą walutową-dewaluacją”. „Trybuna Ludu” przypominała , iż „liczba bezrobotnych w krajach kapitalistycznych Europy, zakutych w niewolę dolara, wynosi dziś przeszło 6 milionów ludzi”, a zadłużenie rządu amerykańskiego w okresie 1950-1951 wyniosło 264 mld dolarów. W innym artykule wskazywano, iż „po wojnie w żadnym państwie kapitalistycznym nie udało się ustabilizować waluty, wprost przeciwnie, są ciągłe inflacje, a każda inflacja pociąga za sobą podwyżkę cen. W krajach kapitalistycznych reformy walutowe mają charakter klasowy, bo oszczędzają bogaczy, a uderzają w robotnika”.
 
Cdn.
 
 
 

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Uwaga! Zmieniliśmy sposób komentowania, ale nadal możesz przeczytać stare komentarze do tego wpisu.

Zobacz komentarze

Tematy w dziale Kultura