Blog
Historia magistra vitae est
Godziemba
155 obserwujących 824 notki 809257 odsłon
Godziemba, 24 kwietnia 2017 r.

Afera Mikicińskiego (1)

791 7 1 A A A

Polskie władze emigracyjne lekkomyślnie korzystały w latach 1939-1940 z pośrednictwa Samsona Mikicińskiego w przerzucaniu pieniędzy dla konspiracji w kraju.

Samson Mikiciński urodził się w spolonizowanej rodzinie żydowskiej w lutym 1895 roku w okolicach Bielska Podlaskiego. Studiował w Petersburgu, następnie służył w armii rosyjskiej. Po wybuchu po rewolucji bolszewickiej walczył w armii Denikina, a następnie osiadł w Paryżu. Tam zajmował się podrabianiem weksli, a po przeprowadzce do Berlina wprowadzał do obiegu fałszywe dolary.

W Polsce pojawił się w 1928 roku jako przedstawiciel firm francuskich. Próbował także prowadzić interesy z Sowietami. Zwróciło to uwagę II Oddziału Sztabu Generalnego. Mikiciński został współpracownikiem polskiego wywiadu. Nie trwało to jednak długo, gdyż Mikiciński znalazł inne dochodowe zajęcie – umożliwiał legalne opuszczenie granic III Rzeszy Żydom.

W połowie lat 30. zatrudnił się  warszawskim biurze podróży Argos. Pozyskane kontakty umożliwiły mu zainwestowanie posiadanych środków w wykup 50% akcji Polturu - innej firmy turystycznej. Zajmowała się ona pomaganiem niemieckim i austriackim Żydom w emigracji do krajów Ameryki Południowej.

Podróżował po Europie z paszportami klientów i hurtowo kupował wizy od przedstawicielstw państw Ameryki Południowej. Jego działalność wspierana była przez wywiad niemiecki – jego łącznikiem był  kapitana Ericha Nobisa z wrocławskiej Abwehry.

Podczas jednej z podróży poznał Hectora Brionesa Luco, chilijskiego dyplomatę, który zaoferował mu pracę przy uruchomieniu poselstwa w Warszawie. Do wybuchu wojny sprawa ta nie została sfinalizowana. Mikiciński uzyskał jednak chilijski paszport dyplomatyczny.

Po wybuchu wojny niemiecko-polskiej przez Wilno i Kowno przedostał się do Rygi, a stamtąd wyjechał do Brukseli, gdzie  charge d,affaires w Belgii Hector Briones Luco mianował go szefem swojej kancelarii, co było fikcją mającą ułatwić obu panom prowadzenie interesów w Europie.

Chilijski paszport umożliwiał mu przemyt dużych kwot przez granice i  raz w tygodniu odbywał podróż na trasie Bruksela – Paryż – Bruksela. Przewoził francuskie franki, wymieniając je oficjalnie w Belgii na dolary, które w Paryżu ponownie zamieniał na franki. Szybko zarobił znaczne pieniądze, ale czas wielkich interesów miał dopiero nadejść.

Zaoferował polskiemu rządowi przewóz pieniędzy dla tworzącego się ruchu oporu w kraju. W tym celu otrzymał  od Brionesa Luco nominację na konsula chilijskiego w Warszawie. Nikogo nie zastanawiało, że Niemcy w tym czasie likwidowali neutralne placówki dyplomatyczne nad Wisłą, ale w przypadku Chile zrobili wyjątek.

Na początku grudnia 1939 roku przewiózł ponad półtora miliona złotych przeznaczonych na działalność Związku Walki Zbrojnej w Polsce. Akcję umożliwili mu oficerowie Abwehry.

Po jego odjeździe do kraju u gen. Sosnkowskiego – Komendanta Głównego ZWZ zjawili się oficerowie II Oddziału z ostrzeżeniem przed kontaktami z nim, jako osobą podejrzewaną pracę na dwa fronty. „Od chwili otrzymania ostrzeżenia – pisał gen. Sosnkowski w liście do prezydenta Raczkiewicza – co do Mikicińskiego nakazałem zerwać z nim wszelki kontakt. Wiem natomiast, że przez długi czas używał go Oddział Polityczny, na czele którego stał prof. Kot. Mikiciński jeździł do kraju po raz drugi w lutym 1940 r. i wtedy prof. Kot zwrócił się do mnie z naleganiem bym przy tej okazji wysłał pieniądze również dla organizacji wojskowej w Kraju”.

Niezależnie od  decyzji gen. Sosnkowskiego o zaprzestaniu korzystania z usług Mikicińskiego przy przemycaniu środków finansowych dla ZWZ, Mikiciński na wiosnę 1940 roku wydostał z kraju zarówno żonę gen. Sosnkowskiego jak i córkę gen. Sikorskiego. 

Stanisław Kot nie miał takich skrupułów i zadecydował o kontynuowaniu współpracy z Mikicińskim. Rząd polski posiadał znaczne kwoty polskich złotych, bezużytecznych na emigracji, a będących wciąż ważnym środkiem płatniczym w Polsce. Wobec niemieckich planów wymiany pieniędzy sprawa była niezwykle pilna, a kurierzy mogli przewieźć stosunkowo niewielkie sumy.

Kot tłumaczył się ze współpracy z Mikicińskim twierdząc, ze „nie zapytał się o żaden szczegół związany z ruchem podziemnym, nie otrzymał żadnych instrukcji ani informacji dla organizacji podziemnej. (…) Otrzymał też adresy dwóch rektorów uniwersyteckich (w Krakowie i Warszawie) aby im doręczyć pieniądze na utrzymanie profesorów wszystkich szkół akademickich i koszta tajnego nauczania”. Wbrew zapewnieniom Kota Mikiciński wielokrotnie przywoził z kraju listy od osób związanych z konspiracją do gen. Sikorskiego oraz ministrów jego rządu, w tym także samego Kota.

Jednocześnie Kot przyznawał, iż „Mikiciński uprzedził mnie, że w rozmowach ze swoim przyjacielem oficerem musi coś niecoś opowiedzieć o sytuacji za granicą i prosił aby mu wszystko podyktować co sobie życzymy, aby powiedział i jak ma sytuację naświetlić. Chodziło mu tylko o charakterystykę ogólną, żadnych szczegółów”. Zdumiewająca naiwność!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dzięki za linki. Pozdrawiam
  • Jednym słowem będą mieli "weneckie" wakacje. Pozdrawiam
  • :))

Tagi

Tematy w dziale Kultura